![]() |
| To chyba Janusz Grabiański, z jakiejś fińskiej edycji bajek dla dzieci, wstawiłem bo mi pasowało i było pod ręką ;) |
Ostatnio przypomniałem sobie kawałek myśli złotej, jaką zaaplikował swoim czytelnikom Władysław Tatarkiewicz we wstępie Historii Estetyki (to była chyba część odnosząca się do czasów nowożytnych). Pisał on o percepcji sztuki w czasie, kiedy to jego bieżące wrażenie popularnego poglądu, traktowało sztukę jako coś co łatwiej oceniać, niż uprawiać. Autor zestawił swoje spostrzeżenie z postrzeganiem sztuki w czasach odległych od niego o setkę lat i trafnie zauważył, że natenczas, powszechniej uważano, że sztuka stanowi coś dużo bardziej złożonego i skłaniał się ku temu poglądowi, relatywizując bardziej poznanie niż tworzenie (tak mi trochę złośliwie w tej mojej zawistnej małostkowości wychodzi, że przy pisaniu tak monumentalnego dzieła o estetyce, Władysław Tatarkiewicz nie miał innego wyjścia, żeby uzasadnić robienie tego co robił). Tak mnie naszło, że jesteśmy potwornie niedoskonałymi istotami, skoro potrzebujemy takiego wartościowania, które z góry osadza się na nieco opatrznych przesłankach. Bo przecież sztuka, tworzona jako taka, w oparciu o pewne elementy dla nas mniej lub bardziej uchwytne (np termos kulturowy, intencja fundatora czy brzemię czasu i okoliczności) w swoim fundamencie budowana jest jednak zawsze bardziej emocjami twórcy, których uchwycić nam nigdy nie będzie dane. Jak prościej dla historyków sztuki było by, gdyby sztukę tworzyli socjopaci (skądinąd byłoby to ciekawe doświadczenie i mam nadzieje, że jeszcze coś takiego mnie dotknie), mocujący się w schematach, powtarzających zachowania bezpieczne, funkcjonalne dla społecznej akceptacji. Zatem jak historyk/ krytyk / krytykant ;) ma uchwycić oną emocje? Nie ma, każdy funkcjonuje w swoich spiralach przeżyć, zatem coś, do kogoś trafia lub nie. Szkiełko i oko w percepcji sztuki wydaje się być zjawiskiem niepraktycznym, sprowadzającym często teoretyka sztuki na daleko posunięte manowce. Jednak nie odcinam się od poznania sztuki, za pomocą dostępnych współcześnie narzędzi. Myślę, że to dobra zabawa w tworzenie kontekstów, budowania świadomości i wspierania uważności na przyczynowość.
Taaak. Wspierajmy uważność na przyczynowość ;)

Komentarze
Prześlij komentarz