MECHANIKA SCHOLASTYCZNA ;)

 

Astronomia - siedem sztuk wyzwolonych z Hortus deliciarum Herrady z Landsbergu, ok. 1180.
 

Jak bardzo ważna była świadomość mechanizmów funkcjonowania świata dla ludzi średniowiecza, wskazuje nam kierunek edukacji jaki został zdefiniowany przez ludzi zajmujących się nauczaniem (głównie były to ośrodki zakonne i uniwersyteckie), w zakresie tgz artes liberales (sztuk wyzwolonych), systemu podstawowej, ogólnej i uniwersalnej edukacji ukształtowany w IV wieku przed Chrystusem, stanowiący ciągłość i naśladownictwo wzorców edukacji rzymskiej i greckiej z czasów zaprzeszłych. Spośród różnych, uprawianych tam sztuk, obok np muzyki, fizyki, matematyki duży nacisk kładziono również na naukę astronomii. 

Kierowanie się ku obserwacji gwiazd, to też taka nasza uniwersalna trochę potrzeba, która myślę sobie, że parametryzuje jakąś cudownie pozytywną cechę człowieczeństwa. Możliwe, że te astronomiczne aspiracje poznania w średniowieczu, ale też tak w ogóle, stanowią próbę uchwycenia pewnej harmonicznej jedni mechaniki funkcjonowania świata. Jak to fajnie napisał Wildiers „universitas - całość, w jej strukturze i współzależności”, co w konsekwencji prowadzi do poznania natury, bo przecież świat pozostaje „uporządkowanym zbiorem stworzeń. Aby go pojąć, musimy nie tylko zliczyć sumę wszystkich znajdujących się w nim dzieł, lecz przede wszystkim szukać porządku, w jaki włączyła je mądrość Boża”. Myślę, że właśnie przyczynowość i stanowiący zestaw zależności, stanowi idee patrzenia na rzeczywistość, tak teraz jak w przeszłości, tylko trochę mechanika się zmieniła ;)

Ta strukturalnie funkcjonująca potrzeba obcowania z czymś co pojmujemy intuicyjnie jako ład, czy bardziej dosłownie jako symetrię, towarzyszy człowiekowi również niemal od zawsze. Harmonia, w architekturze wg Albertiego była muzycznością estetyki , dla le Corbusiera prostotą formy, a dla starożytnych Greków stanowiła jedno z przyjaźniejszych bóstw w ich panteonie nadnaturalnych obecności ale też zgodność z użytecznością rzeczy (za Tatarkiewiczem, Historia estetyki t.1).

W skrajnie dużym uproszczeniu, specyfika scholastycznej uczoności.

Żeby dobrze zrozumieć realne przesłanki potrzeby poznania mechaniki świata (kosmosu) uczonego średniowiecza, trzeba mieć z tyłu głowy, jak bardzo różniło się podejście do nauki, niż to znane nam współcześnie. Istotą nie było zgłębianie kosmosu jako takiego, a było raczej przyczynkiem do lepszej refleksji teologicznej. Idea poznania sprowadzała się zatem do „chrześcijańskiej interpretacji kosmosu jako dzieła i objawienia Bożego, jako drogę do poznania Boga i jako świata towarzyszącego nam w procesie zbawienia.” 
Trochę paradygmat naukowości trzeba sobie przebudować, przy próbie zrozumienia jak bardzo różnimy się sposobem patrzenia od ludzi funkcjonujących nieco wcześniej, a zatem jak bardzo inaczej również powinniśmy patrzeć na rzeczy, które pozostają wytworem ich myśli czy bardziej materialnego wytwarzania, szczególnie w obszarze patrzenia na sztukę tamtych czasów.

To bardzo ważny przyczynek metodologiczny. Ponieważ przy jakakolwiek próbie uczciwej oceny dzieła wcześniejszych pokoleń, przede wszystkim musimy dowiedzieć się jakimi przesłankami kierował się ich twórca. A były one nieco inne niż te, którymi kierujemy się teraz.

Zatem fundamentalną tezą uczonego i nie tylko, była próba odpowiedzi na pytanie, jak chrześcijanin powinien widzieć świat?
- w jaki sposób może on dostrzec w świecie objawienie mądrości i wszechmocy Boga?
- w jakim sensie kosmos wiąże się z chrześcijańskim misterium zbawienia?

Sokrates i Platon - siedem sztuk wyzwolonych z Hortus deliciarum Herrady z Landsbergu, ok. 1180.

Próba scholastycznej budowy odpowiedzi na w/w pytania, zderzyła się z ułomnością zestawu narzędziowego jakimi posługiwał się ówczesny uczony, pozostawał mu jednak zasób fundamentalny - spuścizna wiedzy zaprzeszłych. I tak na scenę wchodzi Platon z gotowym modelem budowy i funkcjonowania świata, który jeszcze w jego koncepcji posiadał swojego Stwórcę, ogarniającego ten cały bajzel w zakresie paradygmatu „najwyższej mądrości”. Kiedy wpadł pod kombajn przetwarzania świętego Augustyna, zbyt wiele nie trzeba było zmieniać, a jak średniowiecze nieco później oswoiło koncepcje Arystotelesa, Ptolemeusza czy uczonych żydowsko-arabskich, okazało się, że wszystkie puzzle świata doskonale wskakują na swoje miejsca, budując spójny obrazek boskiego dzieła. Teraz została już tylko analiza zgodności dorozumianej rzeczywistości z wizją określoną Pismem Świętym oraz naukami Ojców Kościoła.

Komentarze