![]() |
| Bodleian Library MS. Bodl. 270b, Bible moralisée, 1226 - 1275, Francja, Paryż. |
(Rdz 12, 1-8) 1 Pan rzekł do Abrama: «Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę. 2 Uczynię bowiem z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię: staniesz się błogosławieństwem. 3 Będę błogosławił tym, którzy ciebie błogosławić będą, a tym, którzy tobie będą złorzeczyli, i ja będę złorzeczył. Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi». 4 Abram udał się w drogę, jak mu Pan rozkazał, a z nim poszedł i Lot. Abram miał siedemdziesiąt pięć lat, gdy wyszedł z Charanu. 5 I zabrał Abram z sobą swoją żonę Saraj, swego bratanka Lota i cały dobytek, jaki obaj posiadali, oraz służbę, którą nabyli w Charanie, i wyruszyli, aby się udać do Kanaanu. Gdy zaś przybyli do Kanaanu, 6 Abram przeszedł przez ten kraj aż do pewnej miejscowości koło Sychem, do dębu More. - A w kraju tym mieszkali wówczas Kananejczycy. - 7 Pan, ukazawszy się Abramowi, rzekł: «Twojemu potomstwu oddaję właśnie tę ziemię». Abram zbudował tam ołtarz dla Pana, który mu się ukazał. 8 Stamtąd zaś przeniósł się na wzgórze na wschód od Betel i rozbił swój namiot pomiędzy Betel od zachodu i Aj od wschodu. Tam również zbudował ołtarz dla Pana i wzywał imienia Jego - (Biblia Tysiąclecia, czwarte wydanie).
Metryka:
Biblia moralizowana;
Źródło: Bodleian Library MS. Bodl. 270b;
Estymacja czasowa: 1226–1275;
Miejsce wydania: Francja, Paryż;
Autor: brak danych;
Język: łacina;
Materiał: pergamin;
Tak słowem komentarza:
Z historią patriarchów niestety nie przyszło mi się zaznajomić, tym bardziej cieszę się, że właśnie wchodzę w ten rozdział opowieści. Będzie to o tyle interesujące, że niewtajemniczony dla mnie kawałek historii, staje się punktem odniesienia i narracją dla obrazków, które muszę teraz jakoś dopasować. A szczególnie nie mam przekonania czy nie będzie to działanie nieco improwizowane, z próbą uchwycenia randomowych kontekstów. Zapowiada się fajna zabawa.
Jestem trochę do przodu z historią i te konteksty, tak pisane jak i ilustrowane, zbieram sobie w bardziej złożone zestawy, wtedy ta moja świadomość układania imaginacji narracyjnej, wydaje się być bardziej ułożona.
Jeszcze jedna uwaga, nim mi to umknie, odnośnie magii imion. Mam wrażenie, że tak jak Homer w swoim dwuksięgu, nawet epizodycznym postacią o charakterze podnóżkowego, odźwiernego, pomocnika woźnicy bał się pozostawić bez imienia, tak Pismo bardzo istotnie przywiązuje wagę nie tylko do genealogii ale właśnie do imion. Jest w tym jakaś szalona magia.
Oprócz następstwa w chronologii obrazkowej omawianej książki, na przypuszczenie, że postać przechodząca przez teren zabudowany to Abram, wskazuje:
- korespondencja z Bogiem, który otwartymi łapkami wypycha niemal tego Abrama z "domu swego ojca",
- atrybucja pątnicza, którą w poradnikach pielgrzymkowych i ikonografii średniowiecznej na różne inne okazje, była laska podróżna. A ten to Pan taką laseczkę właśnie przed sobą prowadzi, dziarsko krocząc w znanym sobie kierunku.

Komentarze
Prześlij komentarz