(19 RDZ, 1-11) ZNISZCENIE SODOMY I GOMORY, UPIERDLIWE POWTÓRZENIA ;)

Bodleian Library MS. Bodl. 270b, Bible moralisée, 1226 - 1275, Francja, Paryż.

(Rdz 19, 1-11) 1 Owi dwaj aniołowie przybyli do Sodomy wieczorem, kiedy to Lot siedział w bramie Sodomy. Gdy Lot ich ujrzał, wyszedł naprzeciw nich i oddawszy im pokłon do ziemi 2 rzekł: «Raczcie, panowie moi, zajść do domu sługi waszego na nocleg; obmyjcie sobie nogi. a rano pójdziecie w dalszą drogę». Ale oni mu rzekli: «Nie! Spędzimy noc na dworze». 3 Gdy on usilnie ich prosił, zgodzili się i weszli do jego domu. On zaś przygotował wieczerzę, poleciwszy upiec chleba przaśnego. I posilili się. 4 Zanim jeszcze udali się na spoczynek, mieszkający w Sodomie mężczyźni, młodzi i starzy, ze wszystkich stron miasta, otoczyli dom, 5 wywołali Lota i rzekli do niego: «Gdzie tu są ci ludzie, którzy przyszli do ciebie tego wieczoru? Wyprowadź ich do nas, abyśmy mogli z nimi poswawolić!» 6 Lot, który wyszedł do nich do wejścia, zaryglowawszy za sobą drzwi, 7 rzekł im: «Bracia moi, proszę was, nie dopuszczajcie się tego występku!2 8 Mam dwie córki, które jeszcze nie żyły z mężczyzną, pozwólcie, że je wyprowadzę do was; postąpicie z nimi, jak się wam podoba, bylebyście tym ludziom niczego nie czynili, bo przecież są oni pod moim dachem!»3 9 Ale oni krzyknęli: «Odejdź precz!» I mówili: «Sam jest tu przybyszem i śmie nami rządzić! Jeszcze gorzej z tobą możemy postąpić niż z nimi!» I rzucili się gwałtownie na tego męża, na Lota, inni zaś przybliżyli się, aby wyważyć drzwi. 10 Wtedy ci dwaj mężowie, wsunąwszy ręce, przyciągnęli Lota ku sobie do wnętrza domu i zaryglowali drzwi. 11 Tych zaś mężczyzn u drzwi domu, młodych i starych porazili ślepotą. Toteż na próżno usiłowali oni odnaleźć wejście - (Biblia Tysiąclecia, czwarte wydanie).

Metryka:

Biblia moralizowana;
Źródło: Bodleian Library MS. Bodl. 270b;
Estymacja czasowa: 1226–1275;
Miejsce wydania: Francja, Paryż;
Autor: brak danych;
Język: łacina;
Materiał: pergamin;

Tak słowem komentarza: 

Na początku nawet nie miałem pomysłu, co ten obrazek tak do końca ilustruje. Po ponownym przeczytaniu tekstu Pisma, no i uważnemu gapiostwu (przy czym wcześniejsza dygresja obuwnicza zdała się na coś przydać, bo ułożyła mi patrzenie), segment ilustracji idealnie wpisał się w narracje słowa pisanego. Tak jeszcze słowem refleksji, kiedy miałem znowu zacząć pisać o ramie architektonicznej i jej smacznym ułożeniu względem postaci, które tworzą oną historie, coś mnie ugryzło w język, bo wychodzi mi, że piszę o tym cały czas i potwornie powtarzalnie. Nie staram się traktować tych opisów jakoś ortodoksyjnie, systemowo czy jako kontekstową całość "Bible moralisée". Bardziej widzę w tym, ten dziwny moment patrzenia i próby uchwycenia możliwie największej liczby niteczek skojarzeń, które gdzieś luźno pobrykują sobie w mojej głowie. Wiadomo, te brykające częściej, widzę jakoś wyraźniej i chyba to źródło tych moich upiornych powtórzeń.

A zatem... cudna ta rama architektoniczna, szczególnie ten ażurowy filarek nazbyt wyraźnie rozgraniczający przestrzeń pomiędzy Lotem, jego niebiańskimi gośćmi, a tym sodomickim złem uosobiony postaciami "mężczyzn, młodych i starych", z widocznie intencyjnie przytroczoną bronią do pasa jednego z nich. Śliczne też te daszki spadziste, domknięte złotą kulką, które mimo, że umieszczone w dalszej perspektywie i tak nieśmiało próbują wydobyć się poza ramkę kompozycji (chociaż logicznie to bez sensu). Rozróżnieniem patriarchalnych postaci, które tak jakoś konsekwentnie brodate i mocno do siebie upodobnione, było nakrycie głowy. Rzeczywiście ilustracja wcześniej rozróżnia abrahamową czapeczkę, a i ten czepiec Lota, też sugeruje, że mamy przyjemność z nową historią, w tych nieco żywotach równoległych ;) Jest to o tyle mylące, że na kolejnym obrazku, Lot zostanie pokazany z zupełnie innym nakryciem głowy, nieco upodabniającym go do Abrahama (taki spoiler ;). No i obuwie, sylwetki ukazane na przeciwko Lota, z ułomnym wyrostkiem udającym fragment anielskiego skrzydła, skrytego gdzieś już za arkadką, są bose - a to jak sobie ustaliłem wcześniejszym wpisem, wydaje się znamionować również boski charakter postaci przedstawionej. FAjny jest też ten gest patriarchalnej dłoni, który próbuje niemal dosłownie zagarnąć lepszych gości pod swój dach, co wydaje się mocno istotne patrząc na kontekst opowiedzianej słowem historii. Ciekawym zabiegiem, który czyni ten obrazek bardziej subtelnym, jest szczególnie ażurowa rama architektoniczna, którą podbija również ten łukowaty podest, na którym stoją boscy wysłannicy. Otwarcie tych arkadkowych przestrzeni wydaje się odciążać kompozycje, co pewnie wspiera estetykę obrazka. 

Komentarze