(RDZ 14, 1-12) WYPRAWA WOJENNA KRÓLÓW MEZOPOTAMSKICH, "PEDANTERIA LOGICZNA..."

Bodleian Library MS. Bodl. 270b, Bible moralisée, 1226 - 1275, Francja, Paryż.

(Rdz 14, 1-12) Za czasów Amrafela, króla Szinearu, i Arioka, króla Ellasaru, Kedorlaomer1, król Elamu, i Tidal, król Goim, 2 wszczęli wojnę z królem Sodomy, Berą, z królem Gomory, Birszą, z królem Admy, Szinabem, z królem Seboim, Szemeeberem, i z królem miasta Beli, czyli Soaru. 3 Ci ostatni królowie sprzymierzyli się z sobą w dolinie Siddim, gdzie dziś jest Morze Słone. 4 Przez lat dwanaście byli oni lennikami Kedorlaomera, a w roku trzynastym zbuntowali się. 5 Toteż w czternastym roku nadciągnął Kedorlaomer wraz z innymi królami. Pobili oni Refaitów w Aszterot-Karnaim, Zuzytów w Ham, Emitów na równinie Kiriataim 6 i Chorytów w ich górzystym kraju Seir aż do El, które leżało na pograniczu pustyni Paran. 7 Potem, zawróciwszy, dotarli do En-Miszpat, czyli Kadesz, i pobili Amalekitów na całej ziemi, a także Amorytów mieszkających w Chasason-Tamar. 8 Królowie więc Sodomy, Gomory, Admy, Seboim i Beli, czyli Soaru, wyruszyli i uszykowali się w dolinie Siddim do walki 9 z Kedorlaomerem, królem Elamu, Tidalem, królem Goim, Amrafelem, królem Szinearu, i Ariokiem, królem Ellasaru - czterej królowie przeciwko pięciu. 10 A w dolinie Siddim było wiele dołów, [z których wydobywano] smołę. Królowie Sodomy i Gomory, rzuciwszy się do ucieczki, skryli się w tych dołach, a pozostali uciekli w góry. 11 Zwycięzcy, zabrawszy całe mienie mieszkańcom Sodomy i Gomory oraz wszystkie ich zapasy żywności, odeszli. 12 Uprowadzili również Lota, bratanka Abrama, wraz z dobytkiem - był on bowiem mieszkańcem Sodomy - (Biblia Tysiąclecia, czwarte wydanie).

Metryka:

Biblia moralizowana;
Źródło: Bodleian Library MS. Bodl. 270b;
Estymacja czasowa: 1226–1275;
Miejsce wydania: Francja, Paryż;
Autor: brak danych;
Język: łacina;
Materiał: pergamin;

Tak słowem komentarza:

 "- czterej królowie przeciwko pięciu" - FAjne to, kiedy opowiadana historia w swojej dosłowności, przekłada się na obrazek. Matematyka się zgadza, większego zagęszczenia koronowanych głów na jeden segment przedstawienia, jeszcze w tej historii nie spotkałem - jest dobrze ;) Jednak wątpi w mojej głowie pozostaje dużo. Nie jestem specjalistą od archeologii biblijnej i nawet nieszczególnie mnie ona interesuje (chociaż pewnie w jakimś zakresie powinna). Mam wrażenie, że w samym przetworzeniu historii biblijnej na ilustracje, brakuje mi spójnych niteczek układających rzeczy w przegródki ażurowej konstrukcji poczucia bezpieczeństwa i samozadowolenia, jaką wokół siebie próbuje wytworzyć ;)

Poukładanie stron świata:

Ilustratorzy, a już absolutni ci, którym zawdzięczamy ten cudowny zestaw obrazków biblijnych, pozostawali w doskonałej świadomości faktycznej i ideowej, orientacji w przestrzeni świata, szczególnie tego objętego eschatologicznym zainteresowaniem. W tym przypadku, królowie "cywilizowanego" zachodu to strona broniąca się w świadomym zestawie pięciu autochtonicznych władców (Sodomy, Gomory, Admy, Seboim i Beli). Na obrazku taki zestaw liczbowy ukoronowanego pogłowia zostaje umieszczony po prawej stronie (tej nominalnie wschodniej). Strona napastnicza, to skład czterech królów (Elamu, Goim, Szinearu i Ellasaru), którzy wydają się być przedstawieni po stronie lewej (nadchodząc z zachodu). Atak na królestwa położone w dzisiejszej Palestynie, prowadzony jest z kierunku wschodniego, z bardziej centralnej części Azji. A zatem co atakujący królowie robią po lewej stronie?

Logika zdarzeń:

Przy wynikającym z narracji opowiadania, porządku przedstawienia, czterej władcy to królowie mezopotamscy, pięciu władców to chłopcy z "ziemi obiecanej". Na obrazku mamy jeszcze jedną, bardziej niekoronowaną głowę, która zgodnie z moim przeświadczeniem (które nie stanowi wartości nadrzędnej czy absolutnej :), powinna być porywanym Lotem. Bo to przecież strona napastnicza - "uprowadziła również Lota, bratanka Abrama", co stało u podstaw spiritus movens późniejszego udziału Abrama w konflikcie. Postać bez korony, przy założeniu, że jest kimś innym niż Lot, przestaje być kimkolwiek w obszarze opowiadanej historii - bo nie ma w niej innych ktosiów. No i patrząc na obrazek, buduje się kolejne pytanie: dlaczego strona broniąca (5 królów palestyńskich ;) porywa swojego ziomeczka, a nie robią tego mezopotamscy napastnicy? No i czy istotnie widzimy na ilustracji porwanie Lota? Bo może to coś innego, a ja pokracznie na to wszystko patrzę ;) 

Najgorsze jest to, że funkcjonując w przeświadczeniu pedanterii logicznej ludzi średniowiecza (szczególnie ilustratorów opowiadań eschatologicznych) - co pewnie stanowi jakąś formę zniekształcenia poznawczego - mam wrażenie, że bardziej czegoś nie rozumiem, niż brak na obrazku  jakiejś funkcjonalnej spójności ;)

A najgorsze, że tak dużo fajnych rzeczy na obrazku się dzieje, a ja o nich nie opowiedziałem ;)

Edit poniewczasie:

Jeszcze, jak na tą zręczną batalistykę patrzę, to widać, że bardziej stroną napastniczą pozostaje skład pięciu królów (tych broniących ziemi palestyńskiej), bo tylko oni trzymają broń i robią z niej użytek ;) Pozostali czterej królowie (nominalnie mezopotamscy), rozkładają łapki, bardziej w geście zaskoczenia, czy koncyliacyjnej próby podjęcia działania bardziej dyplomatycznego. Zatem może istotnie ilustrator pogubił się w tej ikonograficznej wyliczance koronowanych głów i coś pokręcił. To wytłumaczyłoby zasadniczo cały mój dysonans logiczny, który opisałem wyżej.

Komentarze