(RDZ 18, 9-20) BÓG W GOŚCINIE U ABRAHAMA, ANIELI NA WYLOCIE I... BUTY.

Bodleian Library MS. Bodl. 270b, Bible moralisée, 1226 - 1275, Francja, Paryż.

(Rdz 18, 9-20) 9 Zapytali go: «Gdzie jest twoja żona, Sara?» - Odpowiedział im: «W tym oto namiocie». 10 Rzekł mu [jeden z nich]: «O tej porze za rok znów wrócę do ciebie, twoja zaś żona Sara będzie miała wtedy syna». Sara przysłuchiwała się u wejścia do namiotu, [które było tuż] za Abrahamem. 11 Abraham i Sara byli w bardzo podeszłym wieku. Toteż Sara nie miewała przypadłości właściwej kobietom. 12 Uśmiechnęła się więc do siebie i pomyślała: «Teraz, gdy przekwitłam, mam doznawać rozkoszy, i mój mąż starzec?» 13 Pan rzekł do Abrahama: «Dlaczego to Sara śmieje się i myśli: Czy naprawdę będę mogła rodzić, gdy już się zestarzałam? 14 Czy jest coś, co byłoby niemożliwe dla Pana? Za rok o tej porze wrócę do ciebie, i Sara będzie miała syna». 15 Wtedy Sara zaparła się, mówiąc: «Wcale się nie śmiałam» - bo ogarnęło ją przerażenie. Ale Pan powiedział: «Nie. Śmiałaś się!» 16 Potem ludzie ci odeszli i skierowali się ku Sodomie. Abraham zaś szedł z nimi, aby ich odprowadzić, 17 a Pan mówił sobie: «Czyż miałbym zataić przed Abrahamem to, co zamierzam uczynić? 18 Przecież ma się on stać ojcem wielkiego i potężnego narodu, i przez niego otrzymają błogosławieństwo wszystkie ludy ziemi. 19 Bo upatrzyłem go jako tego, który będzie nakazywał potomkom swym oraz swemu rodowi, aby przestrzegając przykazań Pana postępowali sprawiedliwie i uczciwie, tak żeby Pan wypełnił to, co obiecał Abrahamowi» - (Biblia Tysiąclecia, czwarte wydanie).

 Metryka:

Biblia moralizowana;
Źródło: Bodleian Library MS. Bodl. 270b;
Estymacja czasowa: 1226–1275;
Miejsce wydania: Francja, Paryż;
Autor: brak danych;
Język: łacina;
Materiał: pergamin;

Tak słowem komentarza:

Ciąg dalszy rozkosznego dialogu Abrahama z Panem Bogiem, co ciekawe czyniony on jest za pośrednictwem boskich wysłanników. Zastanawia mnie jakie to okoliczności determinują formę komunikacji, od tej bezpośredniej, przejściowej (w widzeniu sennym ale w korespondencji), aż do tej pośredniej, posłanniczej. Nie jestem teologiem, nie znam się, chociaż pewnie taka wiedza wsparła by lepsze zrozumienie czytelności takich obrazków, to jednak już jestem w takim miejscu, gdzie tych końcówek na rozumienie zaczyna znacząco brakować.

No i buty... Tak popatrzyłem sobie na wszystkie (tj od stworzenia świata) obrazki, które miałem przyjemność sobie oglądać z większą uważnością i wyszło mi, że obuci pozostają tylko ludzie od momentu wyjścia poza bramy Raju. Bosymi pozostają: Pan Bóg, Nazarejczyk, istoty anielskie oraz ... Noe w niezręcznie upadłym negliżu ;) Ciekawy jest ten schemat i trochę za mało tego materiału na zdrowsze uogólnienie, mam jednak wrażenie, że ten bark obuwia znamionuje stany skrajne, od boskości absolutnej, po pijacki upadek na twarz. Pośrodku jest tylko nuda ;) Trochę rozczarowałem się tymi butami, liczyłem na jakieś ślady wartościowania społecznego, czy jakąś inną formę wyróżnienia obuwniczego. Ale chyba zbyt mało tych obrazków przez siebie przerzuciłem, żeby widzieć coś sensownego w tej materii.

A na obrazku od lewej, Sara wciśnięta w niszę jakiegoś zakamarka portalowego, Abraham głośno wywijający dłonią, w geście dialogu ze swoimi trzema współrozmówcami. Wszystko fajnie wydzielone trzema pionami płaszczyzn planu przedstawienia. Szczególnie dobrze wydzielony górną częścią, zróżnicowanej ramy architektonicznej. Plan ekspozycji postaci przedstawionych na ilustracji robi się świadomie poukładany tak, żeby z jednej strony zsynchronizować go w ramkę architektoniczną, z drugiej, żeby przy uwzględnieniu nagromadzenia postaci, zręcznie wyodrębnić w nich istotność. Po stronie "ludzkiej" wyróżniony wzrostem i centralnym umiejscowieniem, Abraham, w części posłanniczej jest... ciekawiej. To nie pierwszy anioł od lewej strony, umieszczony bardziej w centrum robi ekspozycje przedstawienia, a druga, bardziej wysunięta ku przodowi, postać boskiego posłannika wydaje się dominować, przewodzić i aktywnie uczestniczyć w dyskusji. FAjne to i smaczne.

Komentarze